KsiezaPedofile.Info

 
Główna Małoletni Rodzice O Nas Kontakt
STRONA GŁÓWNA
TO NIE TWOJA WINA
JAK SIĘ ZACHOWAĆ
NIE IDŹ DO KOŚCIOŁA
POLSKIE PRAWO
KARTA PRAW OFIARY
DOKUMENTY
AUDIO/WIDEO
FORUM DYSKUSYJNE
BANNER
SPRAWA ZAKROCZYMSKA

Jeśli byłeś wykorzystany seksualnie przez księdza lub innego pracownika kościoła kliknij po więcej informacji

Jeśli posiadasz informacje o seksualnym wykorzystywaniu przez księdza lub innego pracownika kościoła kliknij po więcej informacji

 

NIE ZWRACAJ SIĘ

DO ADMINISTRACJI KOŚCIELNEJ O POMOC

Większość z nas ofiar seksualnego wykorzystania przez księży katolickich to ludzie bardzo mocno związani z kościołem i wiarą katolicką. Ludzie "wychowani" przy kościele. Minęły wprawdzie już czasy, kiedy bycie ministrantem w Polsce, oznaczało publiczne jakby oświadczenie czy wypowiedzenie się po stronie kościoła.  A nie było to bynajmniej wcale łatwe, ponieważ mogło oznaczać pomniejszenie szans nie tylko danej osoby, ale całej rodziny,

na większe możliwości zawodowego awansu czy korzystania z wielu przywilejów, jakie niosło za sobą zachowywanie bierności w stosunku do kościoła. Zawsze jednak pryncypium pozostało to samo - ministrant to chłopiec posiadający prawdziwą, niczym nieprzymuszoną wiarę w to, co  Kościół Katolicki reprezentuje.

 

Będąc dzieckiem oczywiście nie rozumiałem pewnych zależności, czy układów społeczno - politycznych a zapisanie się do grona ministrantów traktowałem, po prostu, jako coś dobrego, coś - co podoba się Bogu i mojemu bardzo wierzącemu Ojcu. W mojej rodzinie kościół i księży traktowało się ze szczególnym poszanowaniem. Ojciec nieustannie wygłaszał "kazania" na tematy księży, podając przykłady ich uczciwości, nienagannego życia, poświęcenia się Bogu.

Twierdził, że ksiądz... “Jest jak Jezus - bo naucza jak Jezus nauczał". Było niemożliwością, aby w jego obecności ktokolwiek mógł wyrażać inne zdanie o księżach niż to "oficjalne”, czyli - jego zdanie, tylko z jego punktem widzenia.

Wychowywany w takiej atmosferze domowej darzyłem ogromnym zaufaniem tych, co byli blisko ołtarza i oczywiście moim marzeniem było - być tego ołtarza jak najbliżej. "Sam Bóg mieszka w tabernakulum" - powtarzał mój Ojciec, a ja wierzyłem każdemu jego słowu.
Okazywany szacunek dla księży posunięty był tak daleko w moim mieście, że starsi ludzie całowali czasami księży w rękę w przyklęknięciu a oni wcale się bynajmniej za to nie obrażali - mówiąc wprawdzie coś w rodzaju... nie trzeba, nie trzeba - podsuwali swoje ręce do przyjmowania tego wyrazu największego szacunku.
Pamiętam, z jakim zaufaniem odpowiedziałem księdzu Piotrowi Skurze - proboszczowi parafii zakroczymskiej - kiedy zapytał mnie o to czy ksiądz Maciaszek "lubi" chłopców.
Z jaką chęcią, ulgą i zaszczytem to uczyniłem. Wierzyłem, że ksiądz, któremu ufałem bezgranicznie natychmiast pomoże nam ministrantom - którzy przecież tej pomocy potrzebowaliśmy. Myślałem, że zorganizuje spotkanie z rodzicami i wytłumaczy im, co się wydarzyło.

Nie było takiej możliwości abym mógł powiedzieć prawdę mojemu Ojcu, myślałem, więc, że on ksiądz Proboszcz, uczyni to na pewno i wszystko powróci do normalności.
Niestety, nic podobnego nigdy nie zaistniało.
Ksiądz Proboszcz Skura i kierownictwo diecezji płockiej po zapoznaniu się z faktami przestępstw seksualnych podwładnego im wikariusza parafii zakroczymskiej -
ZAMIAST POTĘPIĆ KSIĘDZA PEDOFILA - POTĘPIŁY NAS... MINISTRANTÓW.
Księdza pedofila za to, że dał się przyłapać - przeniesiono do innej parafii - potępienie i prawdziwa kara spotkała nas -
JEGO OFIARY.
Zawsze pamiętam te fakty ilekroć dochodzą do mnie informacje o przestępstwach seksualnych księży i wyrazy frustracji ofiar i ich rodzin powodowanej zachowaniem administracji kościoła katolickiego, która niestety nigdy nie uległa zmianie.

Postępowanie jest ciągle takie same - księdza przenosi się do innej parafii a ofiarę ucisza - prosząc, lub grożąc wyklęciem z kościoła. Doniesienia z całego świata potwierdzają te zachowania.

Po, mimo, że jestem ofiarą molestowania przez księdza katolickiego - darzyłem nadal pewnym szacunkiem administrację tego kościoła - mając cichą nadzieję, że to tylko poszczególne osoby, (ten jedyny ksiądz, ten jedyny biskup - jest tym niedobrym księdzem,   niedobrym biskupem) i nikt więcej. W miarę jednak czasu, po bliższym przyjrzeniu się faktom szybko zmieniłem zdanie na ten temat. Zrozumiałem, że biskupi znają doskonale problem i ukrywają księży przestępców - stając się tym samym przestępcami. Jest to niestety dobrze znany, smutny - ale prawdziwy fakt.

W przypadku moim - niepotrzebne jest nawet przytaczanie wydarzeń USA, katolickiej części Irlandii czy Australii. W stosunku do mojej sprawy molestowania czy jak się to nazywa
"sprawy zakroczymskiej" postępowanie administracji jest identyczne.

Lekceważenie moich listów - oto odpowiedź administracji kościoła katolickiego w Polsce.
W innych przypadkach, gdzie ofiary zdecydowały się na powiadomienie biskupów diecezjalnych - postawa kościoła katolickiego jest identyczna. Milczenie jest ich odpowiedzią
Tak, więc ofiara pragnąca wysłuchania i przeprosin - pozostaje na takim samym etapie załatwiania sprawy jak przed wysłaniem listu powiadamiającego o przestępstwie księdza. Z tą jednak różnicą, że zmienia to pozycję obronną diecezji, która od tej pory zna dane personalne ofiary - co pozwala na wywieranie różnego rodzaju nacisków i tuszowania sprawy. Zwracanie się do biskupa diecezjalnego czy Konferencji Episkopatu Polski z prośbą o interwencję również niestety nie przynosi żadnego skutku i może pogorszyć twoją sytuację.
 

W swoich działaniach powinieneś brać pod uwagę fakt, że twój pogląd na sprawy molestowanie przez księdza jest zupełnie inaczej odbierany przez administrację kościoła katolickiego. Dla nich jesteś tym, który ośmielił się wystąpić przeciwko ogólnie przyjętemu i akceptowanemu przez nich porządkowi. Przekonali się o tym wiele razy wszyscy ci, którzy odważyli się mówić otwarcie o przestępstwach księży - tak jak ja to robię.
My ofiary seksualnego molestowania przez księży nie rozumiemy często, że dla administracji kościoła list powiadamiający o przestępstwach danego księdza nie jest czymś, o czym oni nie wiedzą.

Prawdopodobnie wiedzieli już o tym fakcie od bardzo dawna - nie chcą z pewnych względów nic w tym kierunku uczynić żeby sytuację zmienić.

Co powoduje, że nie widzą potrzeby ochrony małoletnich przed deprawacją seksualną?. Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedź pozostawiam tobie. Zapoznaj się z materiałem zamieszczonym na tych stronach a dojdziesz sam do konkluzji w tej kwestii.
 

Teraz, kiedy już przełamałeś w sobie ten "fałszywy wstyd" i strach mówienia o tym, co cię spotkało - co oznacza, że jesteś człowiekiem niesłychanie silnym - należy przypuszczać, że potrafił będziesz wyegzekwować satysfakcję, na którą pewnie czekasz wiele lat.
Pamiętaj jednak, że jest niezmiernie ważne abyś rozpoczął ten proces w sposób taki, który nie zaprzepaści twojej odwagi i nie zepchnie cię ponownie na pozycję bezsilności.
Jeśli zdecydujesz się na kontakt z administracją kościoła - nie rób tego bez obecności prawnika, któremu ufasz.
Pamiętaj również, aby wybrany prawnik nie był człowiekiem religijnym, ponieważ jego myślenie przez pryzmat wiary - może utrudniać mu odpowiednie zaangażowanie w twojej sprawie.
Ostateczna decyzja należeć powinna jedynie do ciebie - powtarzam to nieustannie w rozmowach z ofiarami i nawet, kiedy zdecydujesz się na kontakt z nami - nie oznacza to, że jakiekolwiek działania podjęte zostaną bez twojej zgody.
Życzę wytrwałości i gratuluję odwagi.
Pamiętaj, że dołączenie do grona "przerywających wyniszczające milczenie" nie jest łatwym krokiem, ale do rozpoczęcia prawdziwej terapii - absolutnie niezbędnym.



Wincenty Szymański

RuchOfiarKsiezy.Org
 

 

 

Toronto, 07. października 2007

 

RuchOfiarKsiezy.Org

 

 

RuchOfiarKsiezy.Org | KsiezaPedofile.Info | Zakroczym.Info

Dozwolone rozpowszechnianie materiału

z zaznaczeniem skąd pochodzi